Krupówki bez "Miśka" trudno sobie wyobrazić. Marek Zawadzki od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci centrum Zakopanego. Tym razem zapytaliśmy go nie o turystów czy sezon pod Tatrami, ale o pogodę.
A dokładniej o to, czego możemy spodziewać się podczas nadchodzącej zimy.
"Misiek" patrzy na to, co dzieje się w przyrodzie
Marek Zawadzki nie sięga po mapy pogodowe ani długoterminowe modele meteorologiczne. Swoje przewidywania opiera na tym, co obserwuje w przyrodzie.
Szczególną uwagę zwraca na jarzębinę, nazywaną po góralsku "skorusą".
Jak mówi, w tym roku obrodziła wyjątkowo mocno. Owoców jest tak dużo, że gałęzie uginają się pod ich ciężarem. Do tego doszło dużo borówek i malin. Według niego takie sygnały mogą zapowiadać ostrą zimę.
– Skorusa, czyli jarzębina po góralsku, obrodziła, co aż się syćko jarzębina gnie do ziemi. Było borówek, malin, także zapowiada na ostrą zimę – mówi Marek Zawadzki.
Dobra wiadomość dla narciarzy?
Według "Miśka" nie tylko mróz ma dać się we znaki. Zima ma być również śnieżna.
To scenariusz, na który z nadzieją patrzą przede wszystkim narciarze i właściciele stacji narciarskich. Marek Zawadzki uważa, że białego puchu nie powinno zabraknąć.
– Zima będzie śnieżna i mroźna, także śniega nie braknie dla narciarzy, dla stacji narciarskich – przewiduje.
Pierwsze oznaki zimy mogą pojawić się wysoko w górach
"Misiek" poszedł w swoich przewidywaniach jeszcze dalej. Uważa, że wysoko w Tatrach śnieg może pojawić się już pod koniec września.
To oczywiście nie jest prognoza meteorologiczna, ale lokalna obserwacja oparta na przyrodzie i doświadczeniu.
Czy jarzębina rzeczywiście tym razem trafnie "przepowie" pogodę? Przekonamy się w kolejnych tygodniach i miesiącach. Jedno jest pewne: "Misiek" z Krupówek typuje zimę, która pod Tatrami ma być naprawdę solidna.