Turyści głaskają dzikie lisy w Dolinie Kościeliskiej. TPN ostrzega, czym to grozi

Dolina Kościeliska to jeden z najczęściej odwiedzanych zakątków Tatrzańskiego Parku Narodowego. To właśnie tam coraz częściej dochodzi do sytuacji, która z pozoru wygląda niewinnie, ale w rzeczywistości może skończyć się tragedią. Lisy podchodzą blisko ludzi, a turyści zamiast trzymać dystans, próbują je głaskać.

Dziki lis na szlaku turystycznym w Tatrzańskim Parku NarodowymDziki lis na szlaku turystycznym w Tatrzańskim Parku Narodowym
Źródło zdjęć: © Tatry24.net | Krzysztof Dęga
Krzysztof Dęga

O tym, dlaczego to tak niebezpieczne zachowanie i skąd się bierze, opowiedział Tomasz Zając z Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Dzikie zwierzę to nie maskotka z zoo

Jak podkreśla przedstawiciel TPN, teren parku narodowego to obszar ochrony dzikiej przyrody, a nie miejsce kontaktu ze zwierzętami na wzór zoo. Lisy spotykane na szlakach nie są oswojone i mimo pozornie łagodnego wyglądu mogą być groźne. Zając zwraca uwagę, że zwierzęta te mogą przenosić wściekliznę, a bliski kontakt z człowiekiem niesie realne ryzyko zarówno dla turysty, jak i dla samego zwierzęcia.

Problem zaczyna się dużo wcześniej, niż w momencie, gdy ktoś wyciąga rękę do liska przy szlaku. Zwierzęta tracą naturalny lęk przed człowiekiem, ponieważ są dokarmiane. Uczą się, że w pobliżu ludzi czeka na nie łatwe jedzenie, więc zamiast unikać turystów, zaczynają ich szukać.

Utrata strachu kończy się śmiercią pod kołami

Skutki tego przyzwyczajenia bywają dramatyczne, choć nie dla ludzi, a dla samych zwierząt. Jak wyjaśnia Zając, naturalny strach przed człowiekiem to mechanizm pierwotny, który chroni dzikie zwierzęta. Kiedy sezon turystyczny się kończy i w parku robi się pustawo, lisy przyzwyczajone do obecności ludzi zaczynają szukać pożywienia gdzie indziej. Trafiają wtedy do koszy na śmieci albo schodzą do miejscowości podtatrzańskich, gdzie regularnie giną pod kołami samochodów.

To dlatego przedstawiciel parku apeluje o prostą zasadę, obowiązującą na każdym szlaku: wszystko, co wnosimy do parku, powinniśmy z niego wynieść. Żadnych resztek jedzenia, żadnych opakowań pozostawionych przy szlaku. Każdy taki gest, nawet z pozoru niewinny, przyczynia się do tego, że kolejne zwierzę traci naturalne instynkty.

Nie tylko lisy. Zdjęcie za wszelką cenę

Zając zwraca uwagę na jeszcze jeden mechanizm, który napędza to zjawisko, czyli media społecznościowe. Wielu turystów traktuje park narodowy jak wybieg dla zwierząt, licząc na efektowne ujęcie z bliska. Zdjęcie z lisem czy niedźwiedziem w tle, zrobione bez użycia zoomu, ma dziś większą wartość na Instagramie czy Facebooku niż bezpieczeństwo własne albo dobrostan zwierzęcia.

To postawa, która według przedstawiciela TPN bywa najbardziej niebezpieczna, ponieważ zaciera granicę między dziką przyrodą a przestrzenią oswojoną, jaką kojarzymy z zoo albo gospodarstwem.

Co robić, gdy na szlaku pojawi się niedźwiedź

Skoro mowa o dokarmianiu, przedstawiciel TPN odniósł się też do niedźwiedzi, które w ostatnim czasie częściej pojawiają się w kadrach turystów. Zdaniem Tomasza Zająca nie oznacza to jednak, że zwierząt jest więcej. Powodem jest rosnąca liczba odwiedzających park, z których niemal każdy ma telefon gotowy do nagrywania.

Podstawowe zasady zachowania przy spotkaniu z niedźwiedziem na szlaku są proste, ale kluczowe dla bezpieczeństwa:

  • nie zwracamy na siebie uwagi i zachowujemy spokój,
  • nie uciekamy w panice,
  • nie podchodzimy bliżej w celu zrobienia zdjęcia,
  • nie dokarmiamy zwierzęcia w żadnej formie.

Jak zaznacza Zając, ucieczka nie ma żadnego sensu. Niedźwiedź na krótkim dystansie potrafi rozpędzić się nawet do 50 km na godzinę, podczas gdy najszybszy człowiek na świecie osiągnął maksymalną prędkość 44 km na godzinę. Różnica prędkości oznacza, że przed niedźwiedziem po prostu nie da się uciec.

Spotkanie z dziką przyrodą, nie z jej maskotką

Wypowiedź przedstawiciela TPN sprowadza się do jednej, powtarzającej się myśli: zwierzęta w Tatrach są dzikie, a każda próba skrócenia dystansu, czy to przez dokarmianie, czy przez pogoń za lepszym zdjęciem, kończy się źle. Najczęściej dla samych zwierząt, ale czasem też dla ludzi.

Wybrane dla Ciebie