Morskie Oko: Gorąco na Palenicy Białczańskiej. Policja odgrodziła aktywistów

Gorąca sobota na Palenicy Białczańskiej. Aktywiści przeciwni transportowi konnemu próbowali zablokować przejazd fasiągów. Na miejscu interweniowała policja.

Protest przeciw fasiągom na Palenicy BiałczańskiejProtest przeciw fasiągom na Palenicy Białczańskiej
Źródło zdjęć: © Tatry24.net | Krzysztof Dęga
Redakcja Tatry24

Od rana w sobotę, 22 sierpnia, na Palenicy Białczańskiej panuje napięta atmosfera. Na drodze prowadzącej w kierunku Morskiego Oka pojawili się aktywiści domagający się całkowitego zakończenia przewozu turystów zaprzęgami konnymi.

Protestujący chcieli uniemożliwić przejazd fasiągów. Do akcji wkroczyli policjanci, którzy oddzielili uczestników protestu kordonem od drogi. Dzięki temu wozy konne mogły przejeżdżać.

Krzyki w kierunku przejeżdżających fasiągów

Na tym jednak emocje się nie skończyły. Kiedy obok protestujących przejeżdżały zaprzęgi, z tłumu padały głośne okrzyki. Aktywiści zarzucali fiakrom znęcanie się nad końmi i przekonywali turystów, że zwierzęta nie powinny być wykorzystywane do przewozów na tej trasie.

Protest przeciw fasiągom na Palenicy Białczańskiej
Protest przeciw fasiągom na Palenicy Białczańskiej © Tatry24.net | Krzysztof Dęga

Jedną z uczestniczek protestu była Krystyna Marchewka. W rozmowie nie pozostawiała wątpliwości, że protestujący nie zamierzają godzić się na kompromis.

Domagamy się całkowitego zakazu wjazdu koni dręczonych, męczonych przez górali nad Morskie Oko. Całkowitego, nie ma kompromisów żadnych z naszej strony, żadnych – mówiła aktywistka.

Na pytanie, dlaczego domaga się takiego rozwiązania, odpowiedziała:

– Bo ja jestem za tym, żeby pan starosta, pan doktor weterynarii wziął mnie pierwszą na barana i żeby zasuwał nad Morskie Oko. Żeby zobaczył, jak koniki cierpią.

Mocne słowa pod adresem weterynarzy

Aktywistka krytykowała również lekarzy weterynarii, którzy oceniają stan zdrowia koni pracujących na trasie.

Gdyby to ode mnie zależało, ja bym pozbawiła uprawnień tego lekarza. Bo ja myślałam, że lekarz jest empatyczny, że lekarz powinien powiedzieć: nie, pomimo stanu zdrowia tego konia, ten koń tam nie może jechać. To jest dla niego śmierć, za jakiś czas jest śmierć – mówiła Krystyna Marchewka.

Dodała też, że protestujący nie zamierzają rezygnować ze swoich żądań.

Nie wiem, kim są lekarze, to są ich lekarze, już o to nie dbamy, bo my i tak na to nie pozwolimy – stwierdziła.

Spór o konie do Morskiego Oka trwa

Sobotnia akcja jest kolejną odsłoną trwającego od lat sporu dotyczącego transportu konnego na drodze do Morskiego Oka. Organizacje prozwierzęce domagają się całkowitej likwidacji przewozów zaprzęgami.

Tatrzański Park Narodowy podkreśla natomiast, że transport konny jest objęty określonymi zasadami, a stan zwierząt jest kontrolowany. Jednocześnie wdrażany jest nowy model transportu. Zgodnie z zawartym porozumieniem zaprzęgi mają docelowo kursować na skróconym odcinku z Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza, a dalszą część trasy mają obsługiwać elektryczne busy.

Wybrane dla Ciebie